Szwajcaria to powiew alpejskiej klasyki. Może się poszczycić największą wśród krajów alpejskich liczbą szczytów wznoszących się powyżej granicy czterech tysięcy metrów. To właśnie w tym pięknym kraju spędziłem pierwsze zimowe, snowboardowe wakacje. Moje oczekiwania były ogromne, spodziewałem się autostrad śniegowych biegnących kilometrami, świetnie przygotowanych snowparków, wygodnych wyciągów i świetnych imprez na stoku. Nie zawiodłem się! Porównanie tego snowboardowego raju z naszymi polskimi realiami było jak zestawienie dumy polskiej motoryzacji z wysokiej klasy niemieckim pojazdem.

Na urlop wybrałem się wraz z 13-sto osobową grupką przyjaciół i znajomych do malutkiej miejscowości Les Crosets. Stanowi ona idealne połączenie nowoczesnej stacji narciarskiej i urokliwej osady górskiej. Wszystkie udogodnienia gwarantujące udany urlop, znajdują się tu na wyciągnięcie ręki. „Portes du soleil” to region obejmujący 13 ośrodków narciarskich ciągnących się po ośnieżoych szczytach górskich od francuskiego Mont Blank po jezioro Genewskie. 650km oznakowaych tras (choć z tym oznakowaniem bywało różnie :) oraz 200 wyciągów gwarantuje, że każdy znajdzie coś dla siebie, korzystając zarówno z najlepiej przygotowanych tras dla początkujących jak i wymagających stoków dla zawodowców. Freestyle'owcy mogą zaspokoić swoje emocje w snowparku a najodważniejsi spróbować zjazdu ze „Swiss Wall”. Zagraniczne kurorty przerosły moje oczekiwania i zapoczątkowały coroczne zimowe wakacje:]

Mariusz Majewski