Każdy zna stare polskie powiedzenie: "życie jak w Madrycie". Przesiadując w jednym z zapewne miliona tapas barów w tym mieście, zastanawiałem się co to w zasadzie oznacza? Czy ktoś kto je wymyślił: był, poczuł, czy zobaczył i przeżył w tym mieście to co przeżyłem ja? A może po prostu chodziło o najprostszy rym? Dla mnie Madryt to uśmiechnięci ludzie, jakby nigdzie się nie śpieszący, mający na wszystko czas. Stale niebieskie niebo, zawsze zielone trawniki, szerokie bulwary i monumentalne fontanny podkreślające że stolica Hiszpanii to miasto królewskie. Czas w mieście płynie bardzo szybko, różnorodnych atrakcji jest bardzo wiele. Do moich ulubionych należą: całodniowe spacery wzdłuż rzeki Manzanares, leżakowanie w największym parku miasta – Retiro, oraz mecze wielkiego Realu Madryt. Stolica jest absolutnie wyjątkowa i nie sposób się w niej nudzić. Będę tu wracać jak najczęściej.

Podczas 2 tygodniowego pobytu w Hiszpanii zwiedziłem również Kastylię. Trudno wyobrazić sobie ten region bez malowniczych pagórków z rozsianymi po ich grzbietach wiatrakami oraz zamkami. Idealnym przykładem prezentującym wszystkie walory Kastylii jest Consuegra. Niewielkie miasteczko nadaje się idealnie na scenerię przygód Don Kichota i jego wiernego giermka. Znajdziemy tu aż dwanaście wiatraków pochodzących z XVI wieku które na zawsze utkwią w pamięci. Innym celem mojej wycieczki poza Madryt była Avila. Wizytówką miasta są monumentalne mury obronne pochodzące z końca XI wieku. W średniowieczu mury te czyniły z Avili miasto niemalże nie do zdobycia:]

Mariusz Majewski